Sprawdź słowo
Warszawa12
stycznia
Warszawa 12 stycznia I Mistrzostwa Dąbka
Gorzów Wielkopolski16
lutego
Gorzów Wielkopolski 16-17 lutego Walentynki w Gorzowie
Kęty 2
marca
Kęty 2- 3 marca II Mistrzostwa Kęt w Scrabble
Warszawa
Szczecin
Warszawa
Warszawa
Sochaczew
Kazik Merklejn zwycięża na Festiwalu dla myślących01 grudnia 2018 — Festiwal dla myślącychWyniki
galeria
Kazik Merklejn zwycięża na Festiwalu dla myślącychW sobotę 1 grudnia w Warszawie odbył się ostatni w tym roku turniej rankingowy (15-minutówki) rozegrany w ramach „Festiwalu dla Myślących”. Mimo że impreza była jednodniowa, wzięło w niej udział 57 graczy, czyli więcej niż w obu poprzednich turniejach tego cyklu razem wziętych (w kwietniu liczba uczestników wyniosła 27, a rok temu 29). Obsada – doborowa. Choć dominowali gracze z Warszawy i okolic, to turniej przyciągnął zarówno utytułowanych wyjadaczy z czołówki listy rankingowej, wśród nich siedmiu byłych mistrzów Polski, jak i czworo debiutantów – Katarzynę Budę, Rozalię Chajutkin, Dorotę Citkowską oraz Piotra Majaka, który – wygrawszy trzy z siedmiu partii – został najlepszym debiutantem. Liczymy na obecność całej czwórki na następnych turniejach PFS.
Najlepiej zawody rozpoczął Marcin Rogala, układając w pierwszej partii 612 punktów. W fotelu lidera utrzymał się jednak jeszcze tylko przez jedną kolejkę, bo po trzeciej rundzie podsiadł go Piotr Domański. Nie na długo, bo po kolejnej partii prowadzenie objął jeden z głównych faworytów Michał Alabrudziński i utrzymał je po rundzie nr 5 przed, również niepokonanym, kolegą z warszawskiej „Paranoi” Kazimierzem Merklejnem. W ten sposób w 6. partii przy pierwszym stole doszło do wewnątrzklubowego pojedynku, który rozstrzygnął na swoją korzyść świeżo upieczony (choć nie po raz pierwszy) wicemistrz Polski Kazimierz Merklejn budzącym szacunek wynikiem 510:455. W ostatniej partii rozpędzony „Kazik” nie dał szans Szymonowi Płachcie i z kompletem siedmiu zwycięstw mógł świętować końcowy sukces. Podobnie przy drugim stole „Aniołek” odprawił z kwitkiem Kacpra Zegadłę i – zajmując drugie miejsce – osłodził sobie ten raczej niewymarzony sezon. Wobec porażek pretendentów na dwóch pierwszych planszach, na najniższy stopień podium wskoczył Tomasz Nasiłowski, dla którego było to pierwsze „pudło” w karierze. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Wszyscy uczestnicy otrzymali upominki książkowe, a pierwsza szóstka została dodatkowo wyróżniona i obdarowana nagrodami podczas zakończenia festiwalu.

W kategorii dodatkowej, jaką była najwyższa średnia punktów ze wszystkich ruchów z blankami w turnieju, zwyciężył Mariusz Skrobosz ze średnią 92 punktów na ruch.

Ponadto siedem słodkich nagród zgarnęły osoby, które wykonały najdroższe ruchy z literkami „sponsorującymi” kolejne rundy (M Y Ś L Ą C Y).

Krótkie, jednodniowe turnieje mają swoją specyfikę. Łatwiej w nich, niż w turniejach kilkunastorundowych, wyśrubować wysokie wyniki w kategoriach „najwyższy ranking”, „najwyższa średnia” czy „najwyższa średnia suma” (statystycy mieliby tu coś do powiedzenia). Nic więc dziwnego, że zwycięzca turnieju wszedł na 7. w historii miejsce w pierwszej kategorii, a wicemistrz – na 2. w dwu pozostałych.

I w ten sposób sezon dla pasjonatów scrabbli dobiegł końca. Na zakończenie – turnieju, sezonu i... relacji – chciałbym szczególnie podkreślić rolę Rafała Wesołowskiego, który wcześniej doprowadził do mariażu „Festiwalu dla Myślących” i Scrabble, a teraz dołożył wszelkich starań, aby rozgrywki sprawnie się odbyły. Za ogarnięcie wszystkiego – pomimo niesprzyjających okoliczności, jak konieczność skrócenia turnieju o dwie rundy oraz... złośliwość bezpieczników wyłączających światło w miejscu rozgrywek – wielkie DZIĘKI!

Godzi się także wspomnieć o organizatorach i sponsorach całego „Festiwalu dla Myślących” – głównym szefie Adamie Zielińskim oraz CLVI Liceum Ogólnokształcącym Integracyjnym „Przy Łazienkach Królewskich” w Warszawie.

A już w marcu kolejny turniej scrabble w ramach „Festiwalu dla Myślących”, na który serdecznie zapraszamy!
relacja: Juliusz Czupryniak
Teoria spiskowa z happy endemKonkurs 'Relacja z turnieju'
Najstarsi górale opowiadają, a archiwa PFS-u potwierdzają, że drzewiej ostatnim akcentem w kalendarzu skrablowym były rozgrywane w ostatnim kwartale roku mistrzostwa Polski. I to było po bożemu – podkreślają górale – zwycięzca w glorii najlepszego układacza literek na planszy spożywał wigilijnego karpia, bawił się w sylwestra i jeszcze przez kilka miesięcy chodził dumny jak paw, pomimo zawistnych szeptów pokonanych rywali („e tam, żarło mu...”), dopóki na kolejnym turnieju ci pokonani nie sprowadzili go na ziemię.

Góralskie opowieści przypominają jednak wiadomości Radia Erewań – niezupełnie to prawda, bo z Tomkiem Zwolińskim niełatwo było wygrać, a ponadto było to w czasach, gdy kalendarz rozgrywek ograniczał się do jednego, góra kilku turniejów. Gdy tylko ruszyła w 1997 roku „karuzela turniejowa”, zawistnicy żądni szybkiego rewanżu zawiązali spisek. Zrazu nieśmiało, przeforsowując po mistrzostwach jakieś kuriozalne „Mistrzostwa par” (dobrze, że nie „Taniec z płytkami”), by rok później już z otwartą przyłbicą zorganizować grudniową dywersję pod niewinną nazwą „Turniej gwiazdkowy”. „No, pokaż, Mistrzu, jaki jesteś mocny!” zdawali się wołać, ale... Mistrz nie przybył. Nic to, dorwali go wkrótce na „Turnieju otwarcia sezonu”. Skutecznie, i od tego momentu zatriumfowali. Co więcej, na przełomie wieków wpadli na szatański pomysł, by rok kończyć 24-godzinną młócką non stop („jak się nie da Mistrza pokonać, to może padnie z wycieńczenia”). I już prawie nigdy mistrzostwa Polski nie kończyły sezonu. Prawie, bo w latach 2009–2010 umknęło ich uwadze, że ktoś złośliwie przeniósł LeMansa na lato, by dodatkowo zamęczać uczestników upałem, albo też, żeby jego nieoficjalne określenie „skrablowe dorzynki” (pisownia zamierzona) nabrało jeszcze głębszego uzasadnienia. Potem całodobowe szaleństwo wróciło na koniec roku, ale rolę turnieju kończącego sezon przejęły różne turnieje lokalne – a to Rumia, a to Szczepocice, a ostatnio Warszawa.

W tym roku powiązano zakończenie sezonu z kolejnym „Festiwalem dla Myślących”. Co za przewrotne połączenie – kto jeszcze myśli po kilkuset rozegranych w ciągu roku partiach? Pozornie, gdy się obserwuje skupione w ciszy nad stojakami twarze, wszystko gra – o, tak, to wyzwanie naprawdę dla myślących! W rzeczywistości to jedynie dobrze wyćwiczone przez cały sezon grymasy i seria automatyzmów bez kojarzenia, co się układa, a podsłuchanie rozmów w przerwie, zwłaszcza przy OSPS-ie, utwierdza nas w tym przekonaniu – „o matko, przecież tego od dwóch lat nie ma, puściłem kita!”, „no wiesz co, prowadziłam ponad stówką i wystawiłam hedszota za 80, a na stojaku FHGŹ...”, „o kurczę, taka prosta siódemka... i były dwa miejsca!”.

Tymczasem motywy, które przyświecały spiskowcom sprzed dwu dekad, znacznie osłabły. Mistrzów się namnożyło, medalistów jak mrówków, w zasadzie tylko nieliczni kojarzą, kto jest aktualnym Mistrzem (Koszu, Moraw, Kamil? Dobra, zaraz sprawdzę...). Co więc skłania szaleńców, by zagrać jeszcze ten ostatni raz? Perspektywa dwumiesięcznego odwyku („jeszcze ten ostatni kieliszeczek i możecie mnie zaszyć”) i... narodzenie się motywacji pozytywnej: nic to, że w tym roku nie szło, albo trochę szło, ale nie tak, jak byśmy chcieli, zagramy, poszukamy plusów, zanotujemy minusy do poprawy, nastawimy się pozytywnie na przyszły sezon, a wtedy pokażemy, na co nas naprawdę stać!

Tak też było i w ostatnią sobotę w Warszawie podczas turnieju 15-minutówek (a po co więcej, jak gra się automatycznie i prawie nikt nie wykreśla, bo nie ma już głowy na analizę końcówki?). Każdy uczestnik znalazł coś pozytywnego, i tak w kolejności zajętych miejsc:

1. Kazik potwierdził, że kolejne wicemistrzostwo Polski nie było przypadkowe i wie już, od czego pochodzi forma PODLECA.
2. Michał niezbyt udany (jak na niego) sezon zakończył na pudle i zapewne odwoła zakończenie kariery.
3. Tomek zaliczył pierwsze podium i chyba mu się spodobało, bo niektórzy świadkowie twierdzą, że stał tam najdłużej i nie chciał zejść.
4. MaCzu potwierdził, że jest mistrzem w celności lądowania... na czwartym miejscu (tylko że w tej grze niekoniecznie o to chodzi).
5. Andrzej zaliczył najlepszy występ w karierze i może teraz będzie w niej więcej gier niż przerw.
6. Marta osiągnęła najlepszy wynik w tym roku i najwyższy skor w karierze (pomijając jednopartyjny popis z Zakopanego).
7. Marek – wprawdzie tytułu z kwietnia nie obronił, ale jaki piękny start (popracować nad kondycją!), no i rozwalił dwóch z trzech eksmistrzów Polski.
8. Szymon – prawie podium, prawie = niezniszczalny Kazik.
9. Kacper – piękna seria pięciu zwycięstw z rzędu.
10. Pavvka – lekka zadyszka na dystansie, ale jaki start i finisz!
Itd., itp.

Skrobi udowodnił, że blanki można wykorzystywać ze średnią niemal 100-punktową na sztukę (nagroda w konkursie dodatkowym).

Siedmioro zwycięzców w konkursach dodatkowych co rundę pokazało, że potrafi układać siódemki z zadaną literką i nawet pamięta, żeby to zgłosić.

Jedna z uczestniczek (z klubu M z miasta M) znalazła pozytyw nawet w tym, że wprawdzie sama dużo nie ugrała, ale „grała ładnie i otwarcie, dzięki czemu przeciwnicy nagrali dużo punktów”. (Przy okazji – punktów nagrano faktycznie sporo. Pięćsetki, a sporadycznie i sześćsetki, latały jak szarańcza, i to nie tylko po pierwszych stołach. Nic więc dziwnego, że Michał nieomal nie poprawił swojego rekordu średniej sumy, a inni też weszli do jakichś tam statystyk)

Czwórka debiutantów (Dorota, Katarzyna, Rozalia i najlepszy z nich Piotr) pokazała, że potrafi już grać, aczkolwiek sporo pracy przed nimi. Najważniejsze, że się nie wystraszyli i – miejmy nadzieję – spotkamy ich jeszcze na turniejach.

Julek udowodnił, że potrafi, mimo tłumu „doradców” nad głową, przepisać bezbłędnie wyniki z protokołów, przylepić rozstawienia tak, żeby nie spadały ze ściany, a nawet pogonić opieszałych, którzy „zapominali” włączyć zegary.

Prezes Wesul udowodnił, że potrafi nie tylko nawiązać współpracę z naprawdę myślącymi, zorganizować fajny turniej, ale i zna się na elektryczności. Gdy ktoś (lub coś?) usiłowało przedwcześnie zakończyć sezon wyłączając światło w miejscu gry, nie lękając się prądu i (nie)bezpieczników, przywrócił jasność.

I takim oto happy endem zakończył się kolejny sezon.

W tym miejscu należy zań podziękować szczególnie wspomnianemu już Rafałowi Wesołowskiemu, szefowi festiwalu – Adamowi Zielińskiemu oraz XLVI Liceum Ogólnokształcącemu Integracyjnemu "Przy Łazienkach Królewskich".

A co dalej? No cóż, odpoczniemy, wyjdziemy z szoku po zapoznaniu się z kolejnym uaktualnieniem do OSPS i za jakieś dwa miesiące znów gramy! A przy okazji „Festiwalu dla Myślących” w marcu. Zapraszamy!


relacja: Maciej Czupryniak


PS Kilkanaście godzin po wysłaniu powyższej relacji dotarła do mnie informacja o śmierci Staszka Rydzika. W tej sytuacji odstąpiliśmy od publikacji...

Minął tydzień, pożegnaliśmy „Gościa”, szok minął, żal pozostał – i pewnie pozostanie. Nadal mam wątpliwości, ale życie toczy się dalej. Zastanawiałem się, czy zmienić tytułu, bo po odejściu zasłużonych skrablistów – Marka Charytoniuka i Staszka – trudno nazwać zakończenie sezonu happy endem. Zwłaszcza Staszek był, o czym dobrze wiemy, kimś więcej niż „tylko” rywalem z turnieju.

Ale taką już wybraliśmy sobie dyscyplinę – można wstać od stołu, pozostawić pustą planszę i już nie wrócić. Nawet z przyczyn całkiem naturalnych. Niemniej, Stachu, mam jedno pytanie: czy nikt Ci nie powiedział, że nie wypada wychodzić w połowie turnieju, gdy tyle jeszcze partii do zagrania? Eh... Podpiszę się tak, jak mnie zawsze witałeś:

„Bestia ludzka, co się nie rusza bez swojego kucka”
Mirosław Uglik zwycięzcą turnieju 24h non stop "Le Mans"24 - 25 listopada 2018 — XVIII Turniej 24h Non Stop "Le Mans"Wyniki
galeria
Mirosław Uglik zwycięzcą turnieju 24h non stop "Le Mans"Po weekendzie 24-25 listopada 63 osoby ( uczestnicy turnieju i sędzia) mają niekwestionowane prawo do szewskiego poniedziałku. Niespanie przez całą dobę wymaga przecież solidnego wypoczynku. Przyczyną bezsenności części polskich scrabblistów był XVIII 24-godzinny turniej scrabble Le Mans, który w doskonałych warunkach, jakie są w Centrum Konferencyjnym szczecińskiego hotelu „Vulcan”, zorganizowała wraz z członkami klubu „Blank” Małgorzata Szmuksta. Rozgrywki rozpoczęły się w sobotę, gdy w samo południe sędzia Sławomir Zabawa oddzwonił początek, a do gry przystąpiło 62 potencjalnych zwycięzców. Co tam zwycięzców – mało powiedziane — na głowie każdego błyszczała szczerozłota korona króla scrabble`owego . Wśród uczestników aktualny mistrz Polski, czołówka rankingu i jeden debiutant – Bartosz Knapik ze Szczecina.

Po pierwszych rundach niektóre korony lekko się przekrzywiły, utraciły blask i sprawiały wrażenie, jakby bardzo ciążyły właścicielom. W połowie rozgrywek niektórzy gracze byli już prawie pewni, że to nie ich turniej i insygnia królewskie powędrowały pod stół.

Zapada noc. Nie ma lekko! Walki przy stołach coraz bardziej zacięte, a brak snu daje się we znaki coraz bardziej. Około 3-4 nad ranem w sali pojawia się coraz więcej zombie. Jednak wschodzące słońce przegania zjawy, a nowy dzień dodaje sił do ostatnich rund.

W niedzielne południe potwierdza się stara zasada – król jest jeden! Osiemnastym mistrzem turniejów 24h Non Stop zostaje Mirosław Uglik z Warszawy, który wygrał 19 rund. Na drugim miejscu podium Dariusz Kosz z Nysy, miejsce niżej Dariusz Ulatowski z Tucholi. Obaj gracze zdobyli po 18 dużych punktów.

Trójka triumfatorów nagrodzona została pucharami i nagrodami pieniężnymi. Za wygranie sześciu rund wyróżniony został również debiutant Bartosz Knapik – wybrać sobie Le Mans na debiut to się nazywa odwaga!

Podczas turnieju padło kilka bardzo dobrych wyników. Wysoki remis po 448 osiągnęli Dominika WoronaDominik Ulejczyk. Takie same imiona to i wynik ten sam, a co!

Dariusz Kosz zdobywając 10539 małych punktów nie tylko potwierdził swój mistrzowski tytuł, ale ustanowił rekord średniej sumy małych punktów (821,88), a uzyskany przez Darka średni wynik z partii na poziomie 439,12 jest rekordowy dla Le Mans i trzeci wśród turniejów co najmniej 24-rundowych.

Nagrody dla zwycięzców i upominki dla wszystkich uczestników oraz wyśmienity całodobowy catering możliwe były dzięki staraniom Małgosi Szmuksty, która pozyskała silną grupę sponsorów oraz osób wspierających organizację imprezy:
APA2
IMFILTER
NEGOCJATOR
AD-MAR Goleniów
DOM DEVELOPER
IZOLBUD Szczecin
BAUMAT Stargard
Członkowie Klubu BLANK
Prima Sort Familia

Dziękując organizatorom i sponsorom mam nadzieję, że kolejny Le Mans znów będzie w Szczecinie!
relacja: Jolanta Chłopińska
Dariusz Kosz mistrzem Polski17 - 18 listopada 2018 — XXVI Mistrzostwa Polski — faza finałowaWyniki
galeria
Dariusz Kosz mistrzem PolskiW tym roku XXVI Mistrzostwa Polski odbyły się w Warszawie w Zespole Szkół nr 59. Do szóstki uczestników, którzy zapewnili sobie awans dzięki wygranym w Grand Prix i Mistrzostwach Regionów 2018, dołączyło Dziesięciu Wspaniałych z fazy eliminacyjnej. Wśród szczęśliwców znalazło się pięciu byłych Mistrzów Polski. Grono wybrańców pięknie ubarwiła Justyna Górka, która jako jedyna kobieta przeszła przez eliminacje.

Jak na najlepszych przystało, gry toczyły się bardzo szybko i sprawnie. Od początku obserwować było można ostrą rywalizację i grę na najwyższym poziomie. Po każdej rundzie przez klika minut partia poddawana była wnikliwej analizie.

Pierwsze 3 rundy, to kalejdoskop. Na pierwszym miejscu meldowali się różni zawodnicy. 4 i 5 runda należała do Pawła Jackowskiego. W kolejnych trzech triumfował Kazik Merklejn. Ostatnia sobotnia dziewiąta runda była szczęśliwa dla Darka Kosza. Pierwszy dzień rozgrywek zakończył na pierwszym miejscu. W niedzielę pomimo dwóch porażek cały czas utrzymywał się na prowadzeniu i już na rundę przed końcem zapewnił sobie trzeci raz w karierze tytuł Mistrza Polski.

Ostateczna klasyfikacja przedstawia się następująco:
1. Dariusz Kosz — Nysa
2. Kazimierz Merklejn — Warszawa
3. Łukasz Bobowski — Suchedniów
4. Łukasz Tuszyński — Chłopowo
5. Janusz Krupiński — Bytom
6. Dawid Adamczyk — Inowrocław
7. Dawid Pikul — Poznań
8. Justyna Górka — Kraków
9. Bartosz Morawski — Wrocław
10. Paweł Pogorzelski — Warszawa
11. Paweł Jackowski — Warszawa
12. Krzysztof Obremski — Legnica
13. Mariusz Wrześniewski — Kraków
14. Grzegorz Kurowski — Warszawa
15. Mikołaj Cieplik — Ostrzeszów
16. Szymon Płachta — Warszawa

Gratulacje dla nowego Mistrza Polski 2018 i pozostałej piętnastki!
relacja: Sylwia Buks
Miłosz Wrzałek sfrustrował "frustratów"17 - 18 listopada 2018 — Turniej towarzyszący XXVI Mistrzostw PolskiWyniki
galeria
Miłosz Wrzałek sfrustrował "frustratów"Pewnie nie wszyscy z obecnie grających pamiętają, ale drzewiej bywało (tur po kniejach jeszcze ryczał), że turniej towarzyszący fazie finałowej Mistrzostw Polski nosił miano – niezwykle budujące – „Turnieju Frustratów”. Czasy się jednak zmieniły, poprawność polityczna zwyciężyła. Słusznie. Po co kopać leżącego? Żeby tam jednego… Cała zgraja scrabblistek i scrabblistów mordowała się z przeciwnościami losu w eliminacjach MP, rozgrywkach Grand Prix, Mistrzostwach Regionów i co z tego ma? Zszargane nerwy, ciche zawodzenie w kąciku, niekiedy jąkanie, stany lękowe przed kolejnym losowaniem liter i ślinotok na myśl o finałowej „szesnastce”. Dlatego dobrze, że czasy frustratów bezpowrotnie minęły. Teraz jest „Turniej Towarzyszący”. Nie tylko brzmi to wyjątkowo zacnie, ale i finalistom jest raźniej. Wyobraźcie sobie tę przerażającą samotność osób nawalających się o nieśmiertelną scrabblową sławę i 2000 zł! Serce się kraje. Na szczęście – po raz kolejny – mieli obok siebie doborową kompanię, która służyła wsparciem była zajęta swoimi rozgrywkami.

Polowanie na zwycięzcę
54 osoby, 14 rund, 349 partii i jeden zwycięzca. Został nim Miłosz Wrzałek. Chciałoby się napisać, że po pierwszym dniu nic na to nie wskazywało, ale nie do końca byłaby to prawda. Sobotnie rozgrywki zakończył na szóstym miejscu, tracąc jeden duży punkt do samotnego lidera, Tomasza Nasiłowskiego, który miał na koncie siedem wygranych. Znawców scrabble (i siebie samego) zadziwiał też Rafał Matczak, który przewodził stawce przez pięć kolejnych rund. A potem…
…nadeszła niedziela. Nie od dziś wiadomo, że scrabbliści to zwierzyna płocha. Przestraszy się to i pogna w koniczynę. Tym razem padło na Tomka i Piotra Pietuchowskiego, który po przekroczeniu półmetka był wiceliderem. Huk „siódemek” ze strony konkurencji i ogólna nagonka sprawiły, że ww. nie mieli argumentów w dyskusji przy scrabblowej planszy. Natomiast ostry start drugiego dnia zanotowali: Miłosz, Rafał, Mariusz SkroboszMirosław Uglik. Mirek poległ jednak w dwóch ostatnich partiach i stracił szansę na podium. W przypadku pozostałych liczyły się dobre oko (przegląd planszy), pewna ręka (zacne losowania) i kunszt (wtf? – pozdrowienia dla lol). Ostatecznie trzy pierwsze miejsca przypadły Miłoszowi, Mariuszowi i Rafałowi. Były różowe puchary, hajs i oszczędne oklaski ze strony konkurentów... Ot, takie tam pocieszenie za towarzyszenie finalistom MP.

Celebracja
Jednak tuzy turnieju towarzyszącego XXVI Mistrzostwom Polski mogły ogrzać się w blasku chwały prawdziwych Mistrzów – wśród gimnastycznych drabinek odbyła się gala wręczenia nagród. W świetle jarzeniówek lśniły medale i puchary. Oblicza tryumfatorów odbijały się w wypastowanym parkiecie. Wokół – gwiazdy fazy finałowej Mistrzostw Polski, wirtuozi Mistrzostw Regionów itd., itp. Kwiat polskiego scrabble w zjawiskowych okolicznościach. A pośród nich… tercet egzotyczny. Niezłe ananasy, które zajęły podium w turnieju „przy okazji”. Miłosz szalał ze szczęścia, Mariusz wariował z radości, a Rafał… po prostu brak słów. Pozostali uczestnicy/uczestniczki byli mniej lub bardziej zadowoleni ze swoich występów, ale wszyscy radowali się (chyba?) z możliwości towarzyszenia najlepszym. I tej wersji się trzymajmy. Najważniejsze, że wszyscy przeżyli – choć niektórzy trochę się wku…li, oczywiście z powodu swoich rezultatów. Hm, liczy się pozytywne podejście. Pamiętajcie!

Bon ton, czyli (nie)zaśmiecanie języka polskiego
Podziękowania, ukłony i inne wyrazy:
- dla Rafała Wesołowskiego (i grupy wsparcia) za wysiłek włożony w organizację turnieju towarzyszącego XXVI Mistrzostwom Polski
- dla dyrekcji i pracowników Zespołu Szkół nr 59 w Warszawie
- dla Sylwii Buks za sędziowanie dwóch turniejów równocześnie (również finały MP)
- dla debiutantek: Marty PopławskiejJulity Dawidczyk – za podjęcie wyzwania i dzielną walkę (zapraszamy częściej!)
- wszystkim uczestniczkom i uczestnikom rozgrywek – za towarzyszenie nie tylko finalistom, ale i sobie nawzajem.
relacja: Rafał Matczak
Finałowa szesnastka uzupełniona10 - 11 listopada 2018 — XXVI Mistrzostwa Polski — faza eliminacyjnaWyniki
galeria
Finałowa szesnastka uzupełnionaNa XXVI eliminacjach do Mistrzostw Polski frekwencja dopisała. I nie ma się co dziwić. Ten coroczny prestiżowy turniej przyciąga rzesze Scrabblistów z całego kraju. Prawie 90 osób bez trudu pomieściło się w sali konferencyjno- bankietowej „Magnolia” w Sochaczewie. Bić było się o co. Dziesięcioro najlepszych uczestników weszło do ścisłego finału, który odbędzie się 17-18 listopada w Warszawie. Zwycięzcy poszerzyli grono „zwolnionych” z eliminacji, do których należą osoby, które zajęły pierwsze trzy miejsca w klasyfikacji Grand Prix 2018 oraz zwycięzcy poszczególnych klasyfikacji regionalnych cyklu turniejów Mistrzostwa Regionów2018. Ostatecznie w finale wystąpi 16 osób.

Wróćmy jednak do samych eliminacji. Przestronne i dobrze oświetlone sale do gry, zimne i gorące napoje oraz słodkie i słone przekąski sprawiły, że wszyscy czuli się komfortowo. Na miejscu były serwowane posiłki i można było wynająć pokój. Takie warunki sprawiają, że nikt się nie spieszy i nie denerwuje ponieważ wszystko jest „pod ręką”.

Sobota zdecydowanie należała do Stanisława Rydzika. Od 3 rundy zajmował 1 pozycję i tak zostało do końca dnia. Po 9 partiach prowadził i w zasadzie już „witał się z gąską”… Niestety niedziela okazała się dla Rydza „tą ostatnią” i pożegnał się z finałami.

Największe emocje były w trzech ostatnich rundach- 13, 14 i 15. Wypieki na policzkach i grupki obserwatorów, to elementy z pierwszych stołów. Zanim wymienię dziesiątkę finalistów szczególnie pragnę pogratulować Justynie Górce za wejście do finałów. Justyna w samej końcówce brawurowo wtargnęła w patriarchat.

Zwycięzcami Tegorocznych XXVI eliminacji do Mistrzostw Polski 2018 zostali:
1. Dawid Adamczyk z Inowrocławia
2. Szymon Płachta z Warszawy
3. Paweł Pogorzelski z Warszawy
4. Janusz Krupiński z Bytomia
5. Justyna Górka z Krakowa
6. Dariusz Kosz z Nysy
7. Mariusz Wrześniewski z Krakowa
8. Grzegorz Kurowski z warszawy
9. Łukasz Tuszyński z Chłopowa
10. Łukasz Bobowski z Suchedniowa

Jednak to dopiero początek prawdziwych emocji. W niedziele poznamy nowego Mistrza Polski 2018. Do zobaczenia w Warszawie.
relacja: Sylwia Buks

Czołówka rankingu

1. Bartosz Morawski  163.54
2. Kazimierz Merklejn  159.75
3. Dariusz Kosz  157.60

Grand Prix 2018

Klasyfikacja Złota
1. Krzysztof Obremski159
2. Bartosz Morawski158
3. Kazimierz Merklejn155
Klasyfikacja Srebrna
1. Joanna Juszczak49
  

Mistrzostwa Regionów 2018

Północny Wschód
1. Paweł Jackowski99
Północny Zachód
1. Dawid Pikul99
Południe
1. Mikołaj Cieplik97
SCRABBLE® jest zastrzeżonym znakiem towarowym J.W. Spears & Sons    |     © Prawa autorskie