zmień kolory

Wieści z klubów

Klubowe potyczki - Blank : Same Premie (31.05.2009)
Klubowe potyczki - WKS Siódemka : ŁKMS (14-15.03.2009)
Jubileusz we Wrocławskim Klubie Scrabble "Siódemka" (7-8.03.2009)
ŁKMS - WKS Siódemka (63:80) (1-2.03.2008)
15-literówka na 510 spotkanie Górnośląskiego Klubu Scrabble (16.01.2008)
500 spotkanie Górnośląskiego Klubu Scrabble (18.10.2007)
Klubowe potyczki - Blank : Same Premie (17.12.2006)
Klubowe potyczki - Blank Szczecin : SCRABBLISTA Trójmiasto (11-12.03.2006)
Klubowe potyczki - Blank : Same Premie (19.02.2006)

Klubowe potyczki - Blank : Same Premie

Okiem gorzowianina:

W ostatnią niedzielę maja 2009r., po dwu i półrocznej przerwie odbył się kolejny mecz między zaprzyjaźnionymi klubami ze Szczecina i Gorzowa. Po raz kolejny gospodarzem był Grodzki Dom Kultury w Gorzowie z Sergiuszem Sokołowem na czele. Tym razem kluby wystawiły aż po ośmiu graczy, to aż dotyczy szczególnie GKS Same Premie ponieważ na poniedziałkowych klubowych spotkaniach trudno o tak wysoką frekwencję.
Spotkanie zaczęło się o 10 z minutami w słonecznym poranku, zaplanowanych zostało 8 rund, każdy z każdym. Rundę 1 wygrał BLANK 6:2, w kolejnej lepszym okazali się gracze Samych Premii (Dorota, Agata, Józek, Radek, Marcin, Sławek, Robert i Zbyszek) wygrywając 5:3, w kolejnych trzech rundach zdecydowanie lepszymi byli Ola, Magda, Monika, Basia, Jarek, Piotrek, Maciek i wypożyczony Walenty. Po 5 rundach Blankowicze prowadzili 28:12, w szóstej rundzie Gorzów wygrał nieznacznie 4,5 : 3,5 i było jasne, że ostatnie dwie rundy należałoby wygrać po 8:0 żeby wygrać cały mecz, okazało się to marzeniem "ściętej głowy". Ostatecznie Szczeciński Klub Scrabble "BLANK" wygrał po raz drugi z GKS "Same Premie" 41:23 ( w tym dwa remisy). Na pociechę zostaje tylko fakt, że najlepszym indywidualnie graczem, dzięki małym pkt., został piszący te słowa FIDO68..
Tuż przed wyjazdem miłych Blankowiczów niebo rozpłakało się nad "ściętymi głowami" Samych Premii. Mam nadzieję że następnym razem aura będzie Nam przyjazna przez cały dzień zawodów.

Zawodnik Klub DP MP
Wietecki Zbigniew Same Premie 7 3205
Żuliński Jarosław Blank 7 3120
Kupczyńska Magdalena Blank 7 3102
Siemaszko Walenty Blank 5,5 2993
Wierzchowski Piotr Blank 5,5 2925
GrąbczewskiMaciej Blank 5 3084
Kaczanowska Aleksandra Blank 4 3107
Gawron-Cieślik Monika Blank 4 2742
Duczemiński Robert Same Premie 3 3104
Wietecki Józef Same Premie 3 2866
Piotrowski Sławomir Same Premie 3 2827
Paprota Marcin Same Premie 3 2568
Turbo Barbara Blank 3 2664
Pastusiak Radosław Same Premie 2,5 2546
Pastusiak Agata Same Premie 1 2309
Franków Dorota Same Premie 0,5 2397
Zbyszek Wietecki

WKS Siódemka - ŁKMS (67:65)

W dniach 14-15 marca br. odbył się w Załęczu scrabblowy mecz pomiędzy Łódzkim Klubem Miłośników Scrabble oraz WKS Siódemka. Pierwszy taki mecz odbył się rok temu, a zwycięstwo z wynikiem 80:63 odniósł klub wrocławski.

"Działony" żądne były rewanżu, o czym prędko przekonaliśmy się na miejscu. Ale opowieść zacznijmy od mglistego sobotniego poranka. Jakimś cudem tym razem żaden z naszych samochodów się nie zepsuł, żadne zwalone huraganem drzewo nie zagrodziło nam drogi - dojechaliśmy na czas. Siódemkowiczów stawiło się dwanaścioro jak jeden mąż i jedna żona (a i nawet taka para tam była). Działonom zaś uciekł był jeden zapowiedziany wcześniej zawodnik (ze strachu zapewne) - przyjechali niczym piłkarska jedenastka.

Na miejscu czekały na nas wypasione pokoje znajdujące się w hotelowej części kompleksu. Tu jednak poremontowa rzeczywistość głęboko zajrzała nam w oczy i nozdrza. Na szczęście rześkie marcowe przedpołudnie rozwiało wszelkie wątpliwości i o elementach tablicy Mendelejewa można było rozmawiać już tylko w kontekście zasobu słów do ułożenia. Przestronna sala gry wyposażona była we wszelkie potrzebne sprzęty i, po małym przemeblowaniu, można było zasiąść do rozgrywek. Wrocławscy scrabbliści, z nielicznymi wyjątkami, wystąpili w tradycyjnych zielonych polówkach z czerwono-żółtymi kotylionami (brawo Gosia), drużyna łódzka pojawiła się na placu boju w tradycyjnych białych T-shirtach.

Dzielny siódemkowy prezes przygotował wszystkorobiący plik do zapisu wyników, magicznie rozstawiający pary po mniej magicznym losowaniu rundy. Na dodatek udało się uniknąć powtórzeń w rozstawieniach, co dla niektórych uczestników było pewnego rodzaju niespodzianką. Mieliśmy też swego rodzaju relację na żywo, czyli bieżący podgląd wyników grupowych i indywidualnych dzięki rzutnikowi.

Zaczęło się...

I część relacji subiektywnym wrocławskim okiem - rozwiń

Warto dodać, że w czasie wyjazdu dokarmiano nas wyśmienicie i prądu tym razem nie zabrakło. Pogoda dopisała na tyle, że po sobotnim obiedzie rozegraliśmy 10-minutówkę w piłkę nożną, podczas której niektóre scrabblistki mijały się z piłką w pięknym stylu, a niektórzy scrabbliści odbijali ją ręką, nogą i główką.

Po pierwszym dniu rozgrywek, obydwa kluby przygotowały relaksujące gry i zabawy logiczne, nie wiedzieć czemu okołoscrabblowe i ściśle powiązane z nickami zawodników, nazwami klubów, miast itp.

Ciekawe, czy w jakimkolwiek innym sporcie ludzie potrafią się tak dobrowolnie torturować do upadłego - my tak :) Ale niektórych instynkt samozachowawczy podpowiedział, że nie tylko scrabblealiami żyje człowiek... W szczególności homo cantores lub taki, któremu wydaje się że potrafi śpiewać... a nawet lalać. :) Scrabble Karaoke, bo o tej zabawie mowa, to w najogólniejszym skrócie lalanie piosenek dwuliterówką, tak by słuchacze odgadli, co też nuci nucący. Przy czym nucący naiwnie myśli, że nuci zgodnie z tym, co słyszy w słuchawkach. :P Giganci dyscypliny dokładali też choreografię. Oj, działo się działo, nie wspominając o myleniu Krystyny Giżowskiej z Ich Troje oraz Krawczyka z Kombi. Zdarzało się, że żeńska część publiczności spadała z krzeseł turlając się ze śmiechu po podłodze. Zdarzało się walczyć ze śpiewającym, aby przestał. Dopiero świt zakończył równoległe pojedynki z nutami i planszą.

Siłą woli dalszej gry pojawiliśmy się rano na śniadaniu w komplecie.

II część relacji subiektywnym wrocławskim okiem - rozwiń

Zacięty był to bój, bo ostatnia runda rozstrzygnęła wszystko - do ostatniej minuty ostatniej rundy ważył się wynik. Do historii przejdzie kunsztowna "blokada Aztecha", która zapewniła autorowi zwycięstwo, pogrążając w rozpaczy DJ_Koalara.

Siódemka wygrała druzgocącą psychicznie przewagą 2 pkt 67:65.

Łodzianie przygotowali wspaniałe bycze medale, wrocławianie - skromne gadżety scrabblowo-łódkowe. W miłej atmosferze, utwierdzając się że jesteśmy dwoma najlepszymi i najfajniejszymi klubami w Polsce, a i dziękując sobie za grę, rozstaliśmy się śpiewając: "Zostańmy razem", ale i "Strzeż się tych miejsc". Fotu, Bodo & Aztech

Jubileusz we Wrocławskim Klubie Scrabble "Siódemka"

W nocy z soboty na niedzielę odbył się 200. turniej Siódemki - w tym historycznym wydarzeniu wzięło udział ponad 20 osób.
Rozpoczęliśmy spotkanie o godz. 20 polonezem na 11 par ;) w składzie:


Podium zajęli:
  1. Sąsiedzi Rewizyjni - 644 pkt.
  2. Adam i Asia - 614 pkt
  3. Załoga G - 584 pkt

Po takiej rozgrzewce z zapałem przystąpiliśmy do 6-rundowego turnieju, który wygrała, ostatnio rzadko zaglądająca na cotygodniowe turnieje, Monika Laskowska - widać trenuje w ukryciu :) II miejsce wywalczył Adam, III Karol - gratulacje!
Jubileusz świętowaliśmy nie tylko przy planszach, nie zabrakło tradycyjnego już tortu i szampana.
Ryszard Korry Korpalski - gospodarz Paśnika przygotował na tę okazję dopalacze z kofeiną i teiną oraz kaloryczne przekąski, czuwał też dzielnie przy barze do białego rana :)
Po północy, gdy lał się szampan Panowie wystąpili z niespodzianką dla Pań (na świecie rozpoczął się właśnie Dzień Kobiet). Zapachniało wiosną w środku nocy :)
Ponieważ pracujemy nad formą przed czekającym nas wkrótce meczem rewanżowym z Działonami nie mogło zabraknąć ćwiczeń z anagromawania. Klasówka przygotowana przez Marcina Radwańskiego okazała się jednak lekko za trudna... Ciekawe jakby sobie poradził z nią lider i wicelider naszej listy rankingowej?
EUGENOL, OKTAEDR, KALUMET, BUNRAKU, LOOPING i zwyczajny NADZIAK - trzeba tu przypomnieć, że wszyscy jadący do Załęcza będą z tych słów odpytywani ;)
Druga klasówka, autorstwa wielkiego nieobecnego tych zawodów - Tomka Aztecha Suchanka, którą mieli okazję rozwiązywać o świcie jedynie najwytrwalsi z Siódemkowiczów okazała się pestką w porównaniu z klasówką przygotowaną przez debiutującego w roli nauczyciela - Marcina. Najlepszy wynik zanotował Boguś.
Nie wiadomo czy ten dobry rezultat (90 znalezionych siódemek) pozwoli mu nadal na przynależność do drużyny Frajerów :)
Może nocne granie wejdzie na stałe do programu spotkań Siódemki?
Do zobaczenia na kolejnym turnieju, zanim się obejrzymy będzie kolejny jubileusz, kolejny tort i na spotkaniu będzie nas nie 24 a 124 :) b.

ŁKMS - WKS Siódemka (63:80)

W pokojowej i przyjaznej atmosferze, ale z zachowaniem wszelkich rygorów gry, łódzcy i wrocławscy scrabbliści rozegrali pasjonujący, zacięty i wyrównany bój, z którego to ci ostatni wrócili z tarczą. Dość powiedzieć, że Gosia Szczygieł, najlepsza indywidualnie Siódemkowiczka, po jedenastu grach miała bilans 11:0. Jakby tego było mało, jej mąż Wojtek, absolutny debiutant jeśli chodzi o zorganizowane granie w Scrabble, również miał niemały, merytoryczny udział w załęczańskim triumfie wrocławian.
Z kolei w łódzkiej ekipie najlepszym indywidualistą okazał się... straniero wypożyczony z Katowic, Andrzej Rechowicz z dorobkiem 9 oczek. Uczciwie trzeba jednak przypomnieć, że ze względu na nierówną liczebność obu ekip, każdy z łodzian pauzował przez dwie z trzynastu rund.

Ale nie tylko na kwadratowej planszy Siódemkowicze mierzyli się z zawodnikami ŁKMS-u i nie tylko z zawodnikami ŁKMS-u mierzyli się na kwadratowej planszy. Kiedy w sobotę, w trakcie VIII rundy, szalejący po Polsce huragan Emma powodował kolejne przerwy w dostawie prądu, wrocławianie i łodzianie dzielnie toczyli swoje pojedynki przy świetle telefonów komórkowych i kieszonkowych latarek. Oczywiście nie były to warunki znośne i, po kilku próbach dogrania rundy do końca, ogłoszona została przerwa.

Liczne przykłady z historii sportu pokazują, że takie wydarzenia zmieniają losy meczów. Na prowadzących graczy WKS-u nie miało to raczej większego wpływu. ;)
Nieplanowana przerwa rozbudziła za to w zawodnikach obu klubów chęć skrzyżowania rękawic w innej dyscyplinie, mianowicie - kalamburach po ciemku. Bez fałszywej skromności trzeba przyznać, że zestaw haseł do wylosowania prezentował się okazale, ale i reprezentanci klubów stawili im czoła. „Co na to NATO? NATO na to nic!” (Pogodno), „imponderabilia” - nie ma haseł nie do pokazania. Trzeba tylko odpowiednio poprzebierać rączkami. :) W tym miejscu warto wspomnieć o popisowym numerze Przemka Pawlica, którego interpretacja sufiksu „-anie” zapisana zost-anie złotymi zgłoskami w annałach kalamburowej humorystyki. Kto widział, ten wie. :)

Wszyscy uczestnicy załęczańskich gier wyjechali obdarowani. Tu ogromne chapeau bas dla ekipy z Łodzi, która przygotowała rywalom imienne kubki, a także inne wartościowe niespodzianki, w arcyciekawy sposób zaprezentowane przez Jerzego Ciesielskiego, hojnego darczyńcę z łódzkiej ekipy. Wrocławianie zrewanżowali się upominkami wręczanymi między rundami i... a jakże - kubkami.

Na koniec wielkie podziękowania dla ludzi bez których pomysłu i determinacji nic by się nie udało: Jarka Michalaka i Ani Stefańskiej ze strony łódzkiej i Małgosi Szczygieł z ekipy wrocławskiej. Obyśmy w rewanżowym meczu za pół roku spotkali się w gronie co najmniej nie mniejszym. Do zobaczenia! Bogusław Szyszka

Pełne i szczegółowe wyniki meczu ŁKMS-WKS „Siódemka”
Zdjęcia z meczu

15-literówka na 510 spotkanie GKS

Lepiej późno niż wcale. Na 510 spotkaniu dwójka młodych adeptów scrabblowania wpisała się do historii Górnośląskiego Klubu Scrabble w Katowicach układając „nierozbiegające”, czyli pierwszą 15-literówkę na Śląsku. Byli to Kasia Pawluch z Zabrza i Łukasz Sornek z Mikołowa. Partia zakończyła się porażką 433-425 dla dżentelmeńsko grającego Łukasza. Spotkanie klubowe zakończyło się zwycięstwem 5-0 Darka Putona przed Ewą Ciszewską i Leszkiem Stecułą. Grało 9 osób. Na trwające obecnie ferie GKS zaprasza wszystkich chętnych ze Śląska i nie tylko, ponieważ liczni sponsorzy klubu przygotowali atrakcyjne nagrody rzeczowe dla amatorów klubowego scrabblowania. Leszek Stecuła

500 spotkanie Górnośląskiego Klubu Scrabble

Jak zwykle w czwartek na Uniwersytecie Śląskim, u niezwykle gościnnego profesora Jerzego Paszka po ponad 10 - letniej działalności udało się rozegrać 500 spotkanie klubowe.Przy okazji zarejestrowano kolejnych dwóch nowych członków Łukasza Sornka z Mikołowa oraz Andrzeja Bębena z Katowic. Na najwyższych stopniach podium stanęły utytułowane gwiazdy rozgrywek scrabblowych w realu i w necie. Wygrał drużynowy MP z 2006 r. Maciej Rzychoń vel Krewny Królika rezultatem 5-0. Drugie miejsce zajął niedawny MP lekarzy Leszek Stecuła vel Strongliterman 4-1. Trzecie miejsce przypadło drużynowemu MP z 2006 i wice MP indywidualnemu z 1996 r. oraz absolutnemu koryfeuszowi i znawcy ponad 2 i pół miliona słów Darkowi Putonowi vel Gradarowi z wynikiem 3-2 , co nie zmieniło jego pierwszej lokaty w rankingu klubowym. Nagrodę za przekroczenie 500 punktów w partii otrzymała Kasia Żuławska. Dla pozostałych jak zwykle liczni sponsorzy klubu ufundowali nagrody do wyboru wg osiągniętych rezultatów. Jubileuszowe spotkanie uświetniło 11 zawodników z całego Śląska na aktualnie 51 zarejestrowanych. Na koniec należy dodać, że klub ma charakter otwarty, są prowadzone liczne statystyki i rekordy do których pobicia zachęcamy zawodników innych klubów scrabblowych.
Leszek Stecuła

Ranking górnośląskiego klubu po 500 spotkaniach
Komplet statystyk klubowych

Klubowe potyczki - Blank : Same Premie

Okiem szczecinian - LANDSBERG WZIĘTY!

Po niefortunnej - i jak niektórzy mówią - przypadkowej porażce w lutowej konfrontacji z gorzowskim klubem „Same premie”, w szczecińskim „Blanku” nie gasły nastroje rewanżystowskie. Szczęśliwie, już w niespełna rok od tego wydarzenia, nadarzyła się okazja podreperowania nieco nadszarpniętej klubowej reputacji, a tym samym potwierdzenia dominacji szczecinian na zachodnich rubieżach RP. W niedzielę 17. grudnia umówiliśmy się na mecz rewanżowy!

Nie powiem, były pewne obawy, że gorzowianie wzmocnieni duchowo sukcesami Sebastiana Świderskiego i Kazimierza Marcinkiewicza tanio skóry nie sprzedadzą: tak, tak - z Gorzowa juz nie można się bezkarnie naigrywać...

Ale nic - rano, ciemno, zimno, ale ruszamy! Ruszamy i od razu falstart: w ostatniej chwili dowiadujemy się, że brakuje nam pełnego składu: z samego rana zaniemogła nam Szatanka Niedzielko! Nie powiem, za bardzo się nie zdziwiliśmy - w końcu adwent, Boże Narodzenie za pasem, a tu taka obraza boska i to w biały dzień! Niech się dziewczyna cieszy, że grypa a nie na przykład piorun z jasnego nieba... Ale nic! - Jarek z Irkiem wpadli na genialny pomysł zaanektowania do naszego składu, mieszkającego dokładnie w połowie drogi między Szczecinem a Gorzowem, Walentego Siemaszko - uznanego mistrza Lipian i najbliższych okolic. Ponadto, Walenty zna Kamila Durczoka, co było ostateczną rekomendacją.

O 11:00 zaczęło się: 6 rund, każdy z każdym. W siódmej umówiliśmy się na swego rodzaju duńczyka: najlepsi z obu drużyn mieli zagrać na pierwszym stole, drudzy na drugim, etc. Co to dużo opowiadać: szczecinianie wygrali trzy rundy (6:0, 5:1, 5:1), dwie zremisowali, i w dwóch ponieśli nieznaczną porażkę (2:4, 2:4). Ostateczny bilans rozgrywki to 26:16 na korzyść klubu „Blank”.

Na uwagę zasługuje trochę słabsza postawa lidera gorzowian Roberta Duczemińskiego, który doznał aż trzech porażek, ostatecznie gromadząc 4 punkty. Wobec powyższego, najlepszym zawodnikiem GKS „Same Premie” został z pięcioma zwycięstwami Marek Herzig. Podkreślić należy dzielną postawę Agaty Pastusiak, która w trzech konfrontacjach pokonała nominalnie dużo lepszych od siebie zawodników.

Blankowicze zagrali bardzo równo - każdy zakończył spotkanie z dodatnim bilansem: Ola, Jarek, Irek, Łukasz i Walenty zdobyli po 4 punkty. Z szyku wyłamał się nieco Kuba (który to?, hehe), który wygrał 6 gier.

Były pewne obawy, szacunek dla przeciwnika i pamięć o porażce, ale ostatecznie dobry duch „Blanka” w połączeniu z coraz większymi umiejętnościami klubowiczów przesądził o wyniku konfrontacji. No tak, w końcu - i co uświadomiłem sobie w drodze powrotnej - Sebastian Świderski i Kazimierz Marcinkiewicz to specjaliści od drugich miejsc...

Okiem gorzowian

17 grudnia, w przedświątecznym nastroju, doszło do spotkania dwóch zaprzyjaźnionych klubów scrabblowych: szczecińskiego „BLANK”, oraz gorzowskiego „SAME PREMIE”. Wszystko odbyło się ponownie w „Willi Pauckscha” Grodzkiego Domu Kultury w Gorzowie Wlkp. Nie zabrakło „słodkości” i gorących napojów dzięki niezastąpionym: Zbigniewowi Wieteckiemu oraz Sergiuszowi Sokołowowi. Drużynę gości reprezentowali: Łukasz Tuszyński, Aleksandra Merklejn-Kaczanowska, Jakub Zaryński, Walenty Siemaszko, Ireneusz Moralewicz oraz Jarosław Żuliński. Grono gospodarzy to: Robert Duczemiński, Zbigniew Wietecki, Marek Herzig, Radosław Pastusiak, Agata Pastusiak. Niestety z powodu nieobecności jednego z graczy, zmuszeni byliśmy do wykorzystania zawodnika rezerwowego Sergiusza Sokołowa. Wszyscy walczyli dzielnie. Po I rundzie prowadziliśmy 4:2 . Drużyna gości jednak szybko „odbiła piłeczkę” i II runda zakończyła się nasza „sromotną porażką”, czyli wynikiem 0:6. III runda to remis 3:3, jednak ciężko nam było odrobić straty. Po IV rundzie „zabłysła” nadzieja, gdyż różnica to tylko 2 pkt. Niestety, ani posiłek regeneracyjny ani też zmiana zawodnika rezerwowego i zasilenie szeregów osobą Józefa Wieteckiego, nie pomogła nam uniknąć porażki. Spotkanie rewanżowe zakończyło się wynikiem: 26 pkt BLANK i 16 pkt SAME PREMIE. Najlepszym zawodnikiem drużyny szczecińskiej okazał się Jakub Zaryński z 6-cioma wygranymi , zaś w drużynie gorzowskiej - Marek Herzig z 5-cioma wygranymi. Humory wszystkim dopisywały, więc liczymy na kolejne spotkanie, lecz już w przyszłym roku, może tym razem w Szczecinie?, kto to wie.. .ważne, że obie rozgrywki pokazały wysoki poziom obu drużyn. Agata i Radosław Pastusiak

Klubowe potyczki - Blank Szczecin : SCRABBLISTA Trójmiasto

Kolejna potyczka klubów scrabble z północnej Polski miała miejsce 11-12 marca w uroczej wsi Łącko, niedaleko Ustki, położonej dokładnie w połowie drogi między Gdańskiem, a Szczecinem. Małe gospodarstwo agroturystyczne mieszczące się w 100-letnim domu okazało się idealnym miejscem do gry i jeszcze lepszym do integracji. Oba klubu wystawiły po 7 zawodników, którzy rozegrali 11 rund. Pierwszy 7-rundowy dzień zakończył się wyraźnym prowadzeniem Trójmiasta 26,5:22,5. „Koń pociągowy” Szczecina, czyli Kazik Merklejn, wygrał wszystkie 7 partii, dzielnie wspomagał go też Darek Kuć dostarczając 6 punktów, ale to jednak drużyna z Trójmiasta grała równiej. Integracja szkrablistów, którzy często znali się do tej pory tylko z internetu, trwała do białego rana, po czym przystąpiono do rundy rewanżowej. Szkrabliści ze Szczecina znacznie lepiej przetrwali noc i przystąpili w dobrej formie do emocjonującego pościgu. Przed ostatnią rundą Trójmiasto prowadziło 36,5 do 33,5, ale w małych miało 70 punktów straty do Szczecina (znowu robota Kazika). Tylko wygrana w ostatniej rundzie 5:2 dawała im szanse zwycięstwa. Szala przechylała się dosłownie do ostatniej kostki. Szczecin prowadzi już 4:2 w ostatniej rundzie, gdy na ostatnim stole Darek Białobrzewski grając z Dorotą Kuć znajduje pięknego scrabbla „mikrobowy”. Wianuszek trójmiejskich kibiców wokół ostatniego stołu już się cieszy, jednak Dorota odpowiada siódemką „słyszysz” w ostatnim ruchu i wygrywa partię. Teraz cieszą się szczecinianie, bo są pewni, że w małych punktach wygrali. Sumowanie punktów i... wygrywa Trójmiasto o 43 małe punkty!
Wynik końcowy: 38,5 : 38,5 !!
W małych punktach Szczecin 28237, a Trójmiasto 28280.
Szanujmy małe punkty! To morał z tego meczu, który dostarczył nam wielu niezapomnianych emocji i z pewnością będzie początkiem wielu przyjaźni.

Klasyfikacja indywidualna:
	Gracz			Klub			Duże pkt.	Małe pkt.
	-------------------------------------------------------------------------
	Kazik Merklejn		Szczecin		10		4706
	Darek Kuć		Szczecin		9		4314
	Irenka Sołdan		Trójmiasto		8		4355
	Andrzej Kowalski	Trójmiasto		8		4093
	Kasia Sołdan		Trójmiasto		6,5		3925
	Ola Merklejn		Szczecin		6		4010
	Darek Białobrzewski	Trójmiasto		5		4256
	Jakub Zaryński		Szczecin		5		4216
	Gosia Puternicka	Trójmiasto		5		4043
	Dorota Kuć		Szczecin		4		3806
	Alina Białobrzewska	Trójmiasto		4		3725
	Irek Moralewicz		Szczecin		3,5		3774
	Wojtek Sołdan		Trójmiasto		2		883
	Gosia Szmuksta		Szczecin		1		3411
	
Pełne wyniki i przebieg meczu w pliku xls dostępne są tutaj.

Klubowe potyczki - Blank : Same Premie

Okiem gorzowian

W ostatnią niedzielę 19.02.2006 dwa zaprzyjaźnione ze sobą kluby scrabblowe - szczeciński „Blank” oraz gorzowski „Same premie” rozegrały ze sobą po raz pierwszy w historii towarzyski drużynowy turniej. Oba kluby ugościł Grodzki Dom Kultury w Gorzowie, a organizacyjnie turniej przygotowali niezmordowani: Sergiusz Sokołow i Zbigniew Wietecki. Nie zabrakło niczego: ani słodkości ani kawy czy herbaty; warunki do gry były doskonałe.
Mimo że szczecinianie przyjechali bez swojego asa w osobie Kazia Merklejna, to łatwo skóry nie sprzedali. Początek zapowiadał, że będzie to mecz do jednej bramki ponieważ po dwóch rundach był wynik 10 do 4 dla klubu „Blanki”. Drużyna gorzowska wykazała się jednak odpornością psychiczną i po fatalnym początku odzyskała wigor i w trzeciej rundzie doprowadziła do stanu 10:9, co zwiastowało duże emocje w następnych rundach. Co stało się też faktem - po czwartej rundzie po raz pierwszy gorzowianie objęli prowadzenie 15:13, którego nie oddali już do końca, mimo fantastycznej postawy gości ze Szczecina. Przed siódmą, ostatnią rundą „Same premie” prowadziły 22:20 więc wynik końcowy był sprawą otwartą. Losy spotkania ważyły się do ostatniej rundy, a można też powiedzieć że do ostatniego ruchu, gdyż niektóre końcowe partie rozstrzygały się po ostatnim wyłożeniu płytek. Ostatnia runda okazała się jednak szczęśliwa dla zespołu z Gorzowa - wygrali tę rundę 4 do 3 i całe spotkanie 26:23. Po spotkaniu wszyscy byli radośni i obiecywali sobie w niedalekiej przyszłości rewanż. Trzeba dodać, że był to świetny pomysł, impreza trafiona w dziesiątkę. Czekamy na kontynuację. Robert Duczemiński

Okiem szczecinian

Radosnym, niedzielnym porankiem 19 lutego roku pańskiego 2006, ruszyliśmy stawić czoło członkom (sic!) zaprzyjaźnionego klubu scrabblowego z Gorzowa Wielkopolskiego. Miejscem rozgrywek była - znana nam już z Mistrzostw Ziemi Gorzowskiej - Willa Pauckscha, siedziba Grodzkiego Domu Kultury. W miłej atmosferze, raczeni kawą i ciastem rozegraliśmy 7 rund: siedmiu blankowiczów kontra siedmiu gorzowian (BTW: ze składu GORZOWIAN jest jeszcze ROGOWIZNA!). Sprawa zwycięstwa ważyła się nieomal do ostatniej gry - ostatecznie ulegliśmy 26 do 23 (gdyż kurtuazji nigdy za wiele). Naszym najmocniejszym ogniwem była Olka - zdobywczyni 5 punktów, tuz za nią uplasował się Łukasz i - będąca w zgodnej opinii wszystkich, największą niespodzianką turnieju - Angelika, oboje zdobyli po 4 punkty. W drużynie przeciwnej bez niespodzianek: Robert Duczemiński i Zbyszek Wietecki zdobyli po 6 punktów, walnie przyczyniając się do triumfu własnej drużyny.
No cóż, zima wasza... Jakub Zaryński

SCRABBLE® jest zastrzeżonym znakiem towarowym J.W. Spears & Sons    |    © Prawa autorskie